Poród w dawnych Indiach

Już kilka tysięcy lat temu kobiety mogły liczyć w Indiach na profesjonalną pomoc przy porodzie. W domach porodowych przyjmowano porody oraz zajmowano się leczeniem chorób kobiecych.

Wiele ustępów dokumentu Suśruty Smitha (nazwanego tak od imienia lekarza pochodzącego z Benares-Suśruty) jest poświęconych pomocy lekarskiej przy porodzie, a także dolegliwościom kobiecym, zapłodnieniu i ciąży. Suśruta uważał, że płód ożywiany jest przez krew matki. Według niego bliźnięta powstawały na drodze podziału nasienia w wyniku „wtargnięcia powietrza”.

W zbiorze Suśruty wymienionych zostało osiem niewłaściwych położeń płodu, utrudniających lub uniemożliwiających poród m.in. położenie poprzeczne, pośladkowe czy blokada jednego lub obu ramion. Lekarz w miarę możliwości nie wykonywał sztucznych zabiegów. Odmawiał modlitwę nad wodą, którą wypijała rodząca, po czym podawał leki przyspieszające poród. Dopiero, gdy te działania okazywały się bezskuteczne, wolno mu było wykonać rękoczyn. Jeśli dziecko mimo wszystko umierało, starano się je jak najszybciej wydobyć za pomocą haków lub kleszczy, aby ratować życie matki. Suśruta opisywał również zabieg ratujący życie dziecka w razie śmierci matki, znany dziś jako cesarskie cięcie.

Prof. Szumowski wskazuje, że „Na wykonanie cięcia cesarskiego, które uchodziło za zabieg niebezpieczny, musiała udzielić pozwolenia władza oraz mąż lub ojciec rodzącej”.

Posiadanie potomstwa miało w Indiach sakralny wymiar. Czas ciąży był bardzo ważny. Kobieta pragnąca zajść w ciążę jadła owoce i ziarna, które symbolizowały płodność. Wiek dziecka liczono od momentu zapłodnienia, a nie narodzin. Po rytualnej ablucji (obmyciu) ciężarna siadała z rozpuszczalnymi włosami, które mąż rozgarniał tak, żeby powstał prosty przedziałek, zapewniający dziecku prostotę charakteru.

Gdy nadchodził moment porodu, pomagano kobiecie, rozplątując wszelkie węzły w domu. Podczas wymawiania mantr, odcinano pępowinę, mówiono do ucha dziecka zaklęcia, w usta kładziono grudkę miodu z bawolim masłem, co miało zapewnić mu powodzenie. Ojciec uznawał je za swoje poprzez dotknięcie go zaraz po urodzeniu.

Treść pochodzi z „Magazynu Pielęgniarki i Położnej”, nr 10, październik 2014, s. 34-35.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s